Taka sytuacja

Wyobraź sobie taką sytuację.

Masz swój dom. No dobrze, mieszkasz tam gościnnie, a wynająłeś go zdalnie. Gospodynię znasz tylko ze słuchu. Ale zawsze to Twój dom. Twoje pierwsze własne mieszkanie.

Znajdujesz w nim pożywienie i wygodne miejsce do spania. Mieszkanie ma wysoki standard, utrzymuje stałą temperaturę. Jest przytulne, nie ma w nim przeciągów. Światło nie przeszkadza, nie razi po oczach. Twoje lokum jest wygodnie urządzone i położone w cichym miejscu, nie słychać specjalnie hałasów z zewnątrz. Dające się słyszeć dźwięki są (zwykle) kojące, pozwalają czuć się bezpiecznie. Miarowe, rytmiczne odgłosy podobne do bicia zegara dziają uspokajająco.

I nagle pewnego dnia wszystko się zmienia. Twój znany Ci dom przestaje być Twoim domem. Nie wiesz tego jeszcze, ale nigdy do niego nie wrócisz.

Ni stąd, ni zowąd znajdujesz się w miejscu dużo chłodniejszym, ze światłem, które wprost wali po oczach. Dźwięki są nadzwyczajnie głośne i donośne. Nagle nie masz się o co oprzeć, bo wokół Ciebie wszędzie pusta przestrzeń.

Znienacka tracisz wszytko, co znałeś, co do tej pory było tak bliskie, co sprawiało, że czułeś się bezpiecznie. Wszystko?

Nie. Jest jeden dźwięk, który brzmi znajomo. Wcześniej wyraźnie słyszany, teraz przytłumiony, ale to ta sama znana Ci rytmiczna melodia, podobna do bicia zegara. Jeden jedyny element, do którego możesz się odwołać.

***

Wiesz, o czym piszę?

Ten pierwszy dom to wnętrze brzucha Mamy.

Ta nagła wyprowadzka to poród.

Ten znany Ci dźwięk to bicie serca Mamy.

Ten lokator to Dziecko, które się rodzi. Noworodek.

***

A więc nagle znajdujesz się zupełnie gdzie indziej. Wszystko się zmieniło.

W nowym miejscu jest prawie tak, jakbyś po naprawdę niezłej imprezie niespodziewanie obudził się na japońskiej stacji kosmicznej. Tak, na orbicie.

Nie możesz przemieszczać się samodzielnie, bo grawitacja jest inna. Za to ludzie, których spotykasz przenoszą Cię z miejsca na miejsce bez Twojej woli, a Ty nie wiesz, kiedy to nastąpi. Karmią inaczej i nigdy nie masz pewności, kiedy dostaniesz jeść. Nie znasz języka tubylców, oni nie znają Twojego, więc nie możesz się porozumieć. Twarze Ci się mylą (zresztą widzisz też jakoś tak niewyraźnie), każdy coś do Ciebie mówi, a Ty za Chiny Ludowe nie pojmujesz, o co chodzi. Jak się z nimi dogadać?

Nagle dociera do Ciebie, że jesteś od nich całkowicie zależny i nie masz jak się stąd wydostać i wrócić do miejsca, które znałeś wcześniej!

***

Wszystko jest inaczej. Przedtem było ciepło, przytulnie, mogłeś swobodnie pływać w stroju Adama. Teraz jest sucho, co gorsza ktoś co chwilę Cię szarpie, by wcisnąć Cię w obcy materiał, który w dodatku pachnie! Czujesz nowe, nieznane wcześniej zapachy!

Do tej pory byłeś sam ze sobą. Teraz ciągle pojawiają się przed Twoimi oczami nieznane kształty, które wydają głośne dźwięki i… tak! Patrzą na Ciebie! A Ty nie masz jak uciec ani jak się schować, bo nie możesz się samodzielnie przemieszczać!

Jesteś całkowicie zależny od innych!

Do tej pory pokarm dostawałeś bez wysiłku. Teraz musisz czekać, aż ktoś się pojawi i zaaplikuje Ci miękką i ciepłą kulkę. Musisz się naprawdę nieźle napracować, by poczuć miłe uczucie nasycenia.

W dodatku nie bardzo jesteś pewien, czy masz jakiś wpływ na to, czy dostaniesz jeść, czy nie, a jeśli tak, to kiedy. A sam sobie przecież nie weźmiesz, bo nie masz jak!

W związku ze swoistym szokiem, jaki przeżywasz, najchętniej się wyłączasz i zapadasz w sen. Czasem śni Ci się Twoje pierwsze mieszkanie, a wtedy budzisz się i płaczesz z tęsknoty za nim. I trudno Cię uspokoić, bo nikomu nie możesz przekazać, o co Ci chodzi.

Jest jednak coś znajomego. Coś, co daje nadzieję i sprawia, że czujesz się pewniej. Przy jedzeniu słyszysz bowiem stłumiony rytmiczny dźwięk, znany Ci odgłos podobny do bicia zegara. To bicie serca. Poznajesz głos swojej gospodyni, tylko teraz brzmi on wyraźnie. To właśnie jej obecność sprawia, że czujesz się bezpiecznie. A przynajmniej bezpieczniej!

Lgniesz więc do niej, bo dzięki jej towarzystwu po prostu jest Ci lepiej. W końcu co dwie głowy, to nie jedna, prawda?

***

Dramatyczna opowieść? To, co opisałam powyżej, to pierwsze chwile życia dziecka. Noworodka. Z jego punktu widzenia.

Noworodek jest całkowicie zdany na dorosłych. Pierwszą osobą, z którą nawiązuje kontakt, jest (w większości przypadków) matka – jedyny znany punkt odniesienia, zawierający znajome elementy (głos, bicie serca), który w dodatku dostarcza jedzenia. Prawda, jak to miło i wygodnie, że wszystko jest w pakiecie 3w1?

***

Jednak stopniowo Twoja sytuacja ulega zmianie. Po jakimś czasie orientujesz się, że nie tylko Twoi Japończycy mogą coś mówić, ale także Ty jesteś w stanie wydawać dźwięki. Z jakiegoś powodu nie zawsze brzmi to tak, jakbyś chciał, ale pewien postęp już widać. Czyli jest tak – oni coś tam szwargoczą po ichniemu, Ty usiłujesz mówić po swojemu. Wydajesz nieartykułowane dźwięki. I jakoś na migi, przy wykorzystaniu kontekstu sytuacyjnego i sygnałów, które płyną z Twojego ciała, zaczynacie się dogadywać.

Idzie opornie, wszystko trwa i opiera się na metodzie prób i błędów, ale widać, że Japończycy też chcą się porozumieć. Z czasem przestaną być Obcymi o japońskim pochodzeniu, a zaczną być Mamą i Tatą. Dzięki temu Ty, ich Dziecko, możesz poznawać to miejsce, w którym się znalazłeś i uczyć się wszystkiego, co jest potrzebne, by samodzielnie przeżyć. Bo przecież właśnie tu jest Twój prawdziwy Dom.

A przynajmniej tak powinno być.

***

Epilog

Wkrótce już nie będziesz pamiętał swojego pierwszego mieszkania. Nauczysz się języka Mamy i Taty, nazw wszystkich przedmiotów i zjawisk. Zorientujesz się, że jeden dźwięk, którego używają, oznacza Ciebie. To Twoje imię. Twoi Japończycy, a teraz Mama i Tata, będą pokazywać Ci świat i tłumaczyć, jak działa, tak byś samodzielnie mógł w nim funkcjonować. Stopniowo, mozolnie poznasz zasady gry obowiązujące w tym nowym dla Ciebie miejscu, dzięki czemu będziesz w stanie przeżyć i rozwijać się. Poznasz wszystkie niuanse i prawa – co wolno, a czego nie. Pozwoli Ci to na bezkolizyjne poruszanie się w świecie i wśród innych ludzi.

A po wielu latach Tobie urodzi się mały człowiek, Dziecko, dla którego będziesz jak Japończyk na stacji kosmicznej.

Co zrobisz, by ten nowy na tym świecie człowiek, Twoje Dziecko, przestał uważać Cię za Obcego?

Co zrobisz, by ten nowy na tym świecie człowiek, Twoje Dziecko, poczuł się tu jak w Domu?


Dodaj komentarz